Każda inna próba wzmocnienia siebie, oprócz pracy nad sobą jest narażona na to, że to przeminie. I to jest bardzo złudne - otaczać się dobrami. Ponieważ te dobra w każdej chwili mogą minąć
Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko
Naprawdę zgłębiajcie siebie. To naprawdę jest tak, że jeżeli zdarzy wam się ten cud, że światło które jest skierowane na zewnątrz będziecie mogli skierować do wewnątrz i oświetlić swoje wnętrze, tam znajdziecie wszystkie odpowiedzi, tam znajdziecie prawdę o sobie samych i tam znajdziecie spokój i pewność siebie.
Najważniejszą rzeczą w praktyce zen jest bycie tu i teraz i przede wszystkim musi ustać nasze dyskursywne myślenie, rozróżniające myślenie, a co za tym idzie musi umrzeć nasze ego. Nasz umysł ma tendencję do szukania wszystkiego i do rozważania wszystkiego, do zastanawiania się nad wszystkim, a szczególnie do obrony naszego ego. Bronić ego to jest coś, co jest naszym pierwszym zadaniem bym powiedziała, nie dać się, być lepszym od wszystkich innych, być mniej głupim, być bardziej bogatym, być lepszym, być lepiej ustawionym, mieć lepsze koneksje. Dla wielu jest to cel życia. Czyli wzmacnianie ego. Czyli puszenie się. Czyli oddzielenie się od reszty ludzi i od reszty świata. A droga jest tylko jedna. I tej drogi nie znajdziesz poza sobą.
Na co poświęciłeś dwadzieścia cztery godziny najcenniejszego co masz, swojego życia. Jak je wykorzystałeś? Co zrobiłeś dobrego, co zrobiłeś złego w te dwadzieścia cztery godziny? Ile dobra może wyjść z każdego z was! Ile uśmiechu, ile dobrych słów, ile dobrych czynów. Ale ile samo dobra tyle samo może wyjść zła. Możecie ranić, rzucać, sprawiać wrażenie, że uśmiech gaśnie na czyimś obliczu.
Codzienny umysł jest drogą. Zen nie jest gdzieś tam. Zen nie jest daleko. Zen jest zawsze tu i teraz. W tej właśnie chwili, w tym właśnie miejscu. Zwróćcie uwagę na to, że jeżeli coś pomyślimy to już jesteśmy w przyszłości. Nasza myśl jest zawsze w przyszłości albo w przeszłości. Jeżeli powiem „to” teraz, to „to” już jest przeszłość. Jeżeli o tym pomyślę. Bardzo piękne pisał o tym Lew Tołstoj- powiedział, że przeszłość to wszystko to, co było, przyszłość to wszystko to, co będzie. Pomiędzy przeszłością a przyszłością pozornie nie ma nic. A w tym właśnie punkcie toczy się całe nasze życie. Naprawdę potrafisz żyć tu i teraz?
Zobaczcie jakie niesamowite emocje się budzą, wtedy kiedy ludzie nie są tu i teraz. Wtedy kiedy budzi się ego i budzą się pożądania. Budzi się pożądanie rzeczy, pożądanie władzy, pożądanie pieniędzy, pożądanie bycia kimś ważnym. Dla tych pożądań robimy czasami bardzo niedobre rzeczy. Zapieramy się siebie. Wstydzimy się potem tego. Ale są też ludzie, którzy muszą za wszelką cenę zdobyć to, co sobie upatrzyli. Którzy bardzo cierpią jeżeli tego nie ma. A Budda mówił bardzo wyraźnie. To pożądania i przywiązania, nasze idee i nasze koncepcje budzą w nas cierpienie. Sami sobie je tworzymy. Nikt nam tego nie daje.
Pamiętajcie, że to wy tworzycie ten świat, że wy tworzycie wasze życie i że to życie jest tak bardzo, bardzo krótkie. Każda chwila już jest przeszłością. Właściwie nie można uchwycić słowami ani myślą teraźniejszości, można ją tylko doświadczyć. Jeżeli pomyślimy, że to jest teraz, to przecież wiadomo, że to już było. To teraz w momencie, kiedy o tym myślimy już jest naszą przyszłością. A zen rozgrywa się tu u teraz. W tych milisekundach, które się nakładają jedna na drugą i tworzą całe nasze życie. Ale żeby doświadczać tego życia nie możemy dopuścić do tego, żeby ono się rozgrywało w naszym umyśle. Mamy go doświadczać dzień po dniu, tu i teraz.
Mamy swoje przywiązania. I w momencie, kiedy im bardziej jesteśmy przywiązani tym bardziej cierpimy, kiedy nam to zabierają albo, kiedy to tracimy. I chodzi tutaj także o nasze myślenie i o przywiązanie do tego, co znamy. Boimy się nieznanego, a raczej boimy się utracić to, co już wiemy. A jednocześnie mówi się o tym, że zen to nie jest nic trudnego, to nie jest nic nadzwyczajnego, to nie jest żaden cud, to jest tylko twoja świadomość otwarta na rzeczywistość taką, jaka ona naprawdę jest.
Prawda do której macie dojść to prawda, która jest ukryta w was. Musicie pokonać wszystko to, co jest iluzją w waszej głowie. Musicie przestać kombinować, musicie przestać mieć pogląd, bo to, co się wam objawi do tej pory jeszcze nie znacie. I nie możecie tego od nikogo usłyszeć, musi to być absolutnie wasze. To wy musicie być pewni tego, co odnajdziecie w głębi siebie.
Prawdziwa nieograniczona wolność, którą można osiągnąć. W momencie, kiedy uspokoi się twój umysł i wypłynie na otwarte, nieograniczone przestrzenie. Odpadają wtedy lęki i niepokoje. One się mogą pojawiać, bo jesteśmy ludźmi, ale już ich nie trzymamy.
Pierwotna natura objawia się nam bez przerwy, tylko jakże często jesteśmy zaćmieni by móc ją widzieć. Strachem, bólem, nieokreślonym lękiem. A zezen ma to wszystko uspokajać. Jeśli naprawdę siedzisz na poduszce, to zaczynasz dostrzegać siebie innego.
Mówi się o tym, że karma jest tworzona przez myśli, przez słowa i przez czyny. A ja wam mówię – te wasze myśli to, to co jest najskrytsze w was. One tworzą waszą karmę. Na początku było słowo. Na początku była świadomość. Dobra albo zła. Robię coś z otwartego serca czy robię coś dla ukrytych korzyści. Jak? Najlepszym sposobem na to, żeby nie tworzyć złej karmy jest czysty umysł, jest pełna koncentracja, jest bycie w samadhi tu i teraz.
Jeśli chcesz mieć niezachwiany umysł, który nie tworzy złych nasion – jedna droga – medytacja, głęboka koncentracja tego umysłu, ta jednopunktowość o której żeśmy mówili, to jest to, żeby nie ustraszyć się, żeby nasze myśli nie tworzyły złych nasion, jeżeli jesteś pogrążony w jednopunktowości albo żyjesz w samadhi to się to nie dzieje, zwróć na to uwagę. To się dzieje zawsze wtedy kiedy mamy pomieszany umysł, kiedy mamy wielkie pomieszanie, wielkie, tych myśli, których żeśmy tutaj wymienili, nam się tworzą złe ziarna, złe nasiona, są zasiane w naszej podświadomości i takie ziarno musi wykiełkować.
… najważniejszą rzeczą tego dobrego świata to jest twoja etyka. To jest to, jak ty żyjesz na tym świecie, to jest to, jak ty się zachowujesz, jak traktujesz innych ludzi, jak traktujesz cały świat. Jak żyjesz w głębi swojej duszy, w głębi swojego umysłu.
Jeżeli szukasz i chcesz aby mieć sukces w interesach zasiewaj nasiona w swojej podświadomości pielęgnując szczodrość umysłu. Szczodrość umysłu, nie tylko finansowa, szczodrość umysłu we wszystkich przypadkach, kiedy możesz coś dać, kiedy możesz być szczodry, kiedy nie ma w tobie uczucia chciwości, kiedy nie ma w tobie uczucia zbierania i zgarniania tylko i wyłącznie do siebie.
Każde drgnienie naszego umysłu, każda myśl, każde uczucie, które w nas powstaje buduje nasze przyszłe życie. Czy tego chcesz czy nie. Mało tego, to jest tak, jak nasiona, które się zasiewa i które rosną. Jeżeli zasiałeś nasiona wiele lat temu to przyczyna tego nasienia, może być ogromna właśnie teraz. Nikt nie tworzy twojego życia, nikt nie ma na niego wpływu, to tylko ty, twoje intencje, twoje najgłębsze pragnienia, twoje drgnienia umysłu powodują, że twoje życie wygląda tak a nie inaczej. Mówi się, że okoliczności nam nie sprzyjają, ze mamy dookoła siebie złych ludzi, że nasi partnerzy są nie tacy, że Polska jest nie taka, że wszystko jest nie tak. Otóż nie – jeżeli tak mówisz, jeżeli tak widzisz swoje życie, to znaczy, że to ty – byłeś albo jesteś nie tak. Bo to tylko ty tworzysz to życie, nikt inny go nie tworzy.
Jak wiecie napisałam książkę, w której wspominam swoją praktykę szczególnie w Japonii. Osoby, które tę książkę przeczytały a jest ich kilka pytały – po co się siedzi? I mimo, że ja wydawało mi się, że napisałam bardzo wyraźnie bo napisałam, że potrzeba praktyki jest potrzebą ludzkiego serca, hm? To jest wyraźnie czy nie? Okazało się, że nie. Bo ludzie chcieliby wiedzieć dlaczego my się meczymy? Siedzimy tutaj cały czas i staramy się dotrzeć do sedna i co nas tutaj sprowadza? Poszukiwanie prawdy. A poszukiwanie prawdy to nie jest nic innego jak poszukiwanie siebie.
Mamy tutaj ludzi, którzy zajmują się filozofią, którzy poszukują prawdy. A ta prawda tkwi w was, w każdym z was ona jest. Każdy z was może do niej dojść. Każdy z was na dodatek widzi ją w tej chwili taką jaka ona jest tylko, że tego nie wiecie. Włącza się nasze myślenie, to myślenie powoduje, że stajemy się szczęśliwi albo stajemy się nieszczęśliwi, że myślimy o sobie to i tamto, że myślimy ja i inni, że o innych myślimy różne rzeczy. A co się stanie jak dotrzesz do korzenia swoich myśli i odetniesz je? Co wtedy?
Największym lękiem jaki człowiek ma jest lęk przed zmianą. Zgadzacie się z tym? Tak czy nie? Bylibyście szczęśliwsi gdyby wiadomo było, że osiągacie jakiś swój poziom wymarzony i już na zawsze ten poziom będzie utrzymany, prawda? Ale okazuje się, że wcale tak nie jest. Wymyślamy sobie jakieś koncepcje, coś nam się zaczyna, coś nam się kończy. Nie mamy stałej rzeczy tutaj, a wszyscy do tej stałości dążymy. Samo uświadomienie sobie tego, że nie ma stałych rzeczy, że wszystko ma swój początek i swój koniec, że wszystko, co się pojawiło musi zniknąć już może wam dać dużą ulgę w waszym życiu i duży dystans do siebie samego, do tego waszego małego ja. Bo jest coś co trwa, coś co jest niezmienne i to jesteś ty. Ktoś o kim nie można powiedzieć, ze się urodził, albo że umrze, że żyje albo że nie żyje, że jest albo że nie jest. I do tego musisz dojść i do tego musisz dotrzeć. I to jesteś ty. Nie jesteś tylko tym małym ja. Nie jesteś tylko tym trzęsącym się przed zmianą, przed niepowodzeniem, przed bólem. Jesteś dużo wiele większym. Jesteś czymś co przekracza narodziny i śmierć, głód i cierpienie, szczęście i radość, coś o czym nie można powiedzieć ani jednego słowa, bo jak się powie to słowo, to już się od tego czegoś oddziela. Jak się pomyśli to słowo, to już się od tego czegoś oddziela. Ale jak się tego doświadcza to się tym właśnie jest.
Pamiętajcie, ze to co nazywamy rzeczywistością z punktu widzenia zenu jest tylko i wyłącznie zjawiskami które przychodzą i odchodzą wyłaniającymi się z czegoś co w buddyzmie nazywa się pustką. Ale ta pustka nie jest niczym, o niej nic nie można powiedzieć, ale wiadomo, że nie jest niczym. Przyrównuje się to do wielkiego oceanu, na którym pojawia się w pewnym momencie fala. Taką falą jesteś ja, jestem ty, jest ten stolik, jest pies, Mumon. Za chwilę ta fala zniknie. Czy ocean jest falą, czy fala jest oceanem? Gdzie się podziała ta fala? A przecież wyłania się za nią następna i następna. Czy to jest ta sama fala czy to jest inna fala? Jak to jest? Jak to jest z tobą? Kim naprawdę jesteś? Czy jesteś tylko tym ciałem, które tu siedzi w tej chwili? Czy jesteś tylko tym umysłem, którym teraz kombinujesz i myślisz – jak to z tym Mu jest?
Są tacy, którzy popełniają samobójstwo, bo nie mają już sił. I są tacy, którzy próbują z tego wyjść. Innych dróg nie ma. Ale pamiętaj, nie ma narkomana wyleczonego, są tylko aktualnie nie biorący.
Narkomani to ludzie bardzo wrażliwi, być może słabi, którzy nie potrafią dać sobie rady z tym światem. Dlatego szukają czegoś, co im ten świat ubarwi. I bardzo często nie wiedzą, w co się pakują. Narkomanem jest się od pierwszego zastrzyku do końca życia. I nie ma się co oszukiwać - później tracimy wszelką wrażliwość.
Maria Moneta Malewska „Narkotyki w szkole i w domu - zagrożenie” (książka)Gdy Kacper zdał do liceum, stracił wiarę, zanegował wszelkie zasady. Stworzył sobie taką ideologię, że należy do straconego pokolenia. Ale przecież każde młode pokolenie tak uważa, więc to nie jest powód do odurzania się.
Najpierw był klej. W piwnicy, przy świeczkach. Wyżarło mi połowę mózgu. A ponieważ miałem kolegów, którzy grzali tzw. twardy towar, to któregoś dnia też spróbowałem. A dzisiaj cóż... nie mam zębów, włosów, a za to mam HIV-a.
Najpierw grzałem raz na jakiś czas. Potem coraz częściej, aż w końcu wpadłem w ciąg. To trwało dwa lata. Nie wiem - tylko czy aż. W każdym razie mam HIV-a.